Mam na prerii dom, mam dom, mam dom, tam przykucnę u drzwi i…,
Postaram się nie zmrużyć oka, gdy przyjadą do mnie moje myśli.
Rozkulbaczę konie, zaproszę je za próg, zapytam: jak droga?
Zapytam: należycie do mnie, czy do mojego we mnie wroga?
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę własne.
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę…
I będę czekał spokojny, zły nie będę w ogóle,
Jeśli będą wśród was także te ochrypło-czarno-ponure.
Byleby gaz uiścić, będziemy sobie pichcić, będziemy sobie mieszkać.
Was, braciszkowie czarni, czule przytulę, przeganiać was chcę przestać.
(poprzez prerię pędzą… poprzez prerię pędzą… poprzez prerię pędzą)
Przemówicie do mnie, ja wysłucham, co macie do powiedzenia
Bo żeby sie obudzić, muszę poznać datę i miejsce waszego urodzenia.
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę własne.
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę…
Nie zasnę!
Nie zasnę!
Nie zasnę!
Nieeee!
Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(gnoje)
Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(trochę się ich boję)
Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(w pistoletach mają ołowiane-chu.jo.we nastroje)
Mam na prerii dom, dom, dom, tam przykucnę u drzwi i…,
Postaram się nie zmrużyć oka, gdy przyjadą do mnie moje myśli.
Rozkulbaczę konie, zaproszę je za próg, zapytam: jak droga?
Zapytam: należycie do mnie, czy do mojego we mnie wroga?
I będę pytał spokojny, zły ja nie będę w ogóle,
Jeśli będą wśród was także te ochrypło-czarne-ponure.
Byleby gaz uiścić, będziemy sobie pichcić, będziemy sobie mieszkać.
Was, braciszkowie czarni, czule przytulę, przeganiać was chcę przestać.