cudna

noc :)

Uśmiech od ucha do ucha, tak szeroki jakiego dawno nie było, na wspomnienie pokoju pełnego balonów, uśmiechniętego towarzystwa i imprezy, na jakiej dawno już Adoptowaniec nie był :D

Bawił się niesamowicie dobrze, kładąc się o świcie do łóżka uśmiechał się na wspomnienie słów nesamowicie znudzonego Angola. Wyszło zabawnie ;) psychoanaliza po angielsku

I z myślą, że tej nocy nigdy nie chce zapomnieć :D chce pamiętać każdą minutę, każdy szczegół.

Oby

wraca, jak bumerang:

Mam imię nazwisko i pracę

mam imię nazwisko i pracę
wiem, że to wszystko stracę
pewnego dnia

zostanie szuflada i klisza
i cisza napewno cisza
zamiast ja

odmieni ktoś przez przypadki
pamięci może notatki
pomagą im

ze wzoru na moje życie
wyliczę sobie w niebycie
nowy los

niezmiennie będę pisał
cokolwiek bym nie myślał
jako duch

i zwolnię trochę przestrzeni
i nic sie naprawdę nie zmieni
naprawdę nic…

dalej raz dwa trzy..

cztery

hop!

raz dwa trzy - mam imie nazwisko i prace

zmiany, zmiany, zmiany…

Nadchodzą szybkimi krokami, na przełomie lipca/sierpnia nowa praca, nowe wyzwania, miejsca, ludzie, sprawy, czas pracy… i oby na lepsze wyszło zawodowo.

A teraz, zestawienie w 2/3 zrobione, zanim Adoptowaniec opuści swoje biuro pozamyka wszystko, co mogłoby utrudnić życie współpracownikom.

Iść przez życie tak, by zostawiać po sobie dobre wspomnienia, może się uda ;)

Wątpliwości i dylematy się w dziwnie prosty sposób rozwiązują, szczególnie po słowach szefa choleryka.

Adoptowaniec nie boi się niższej pensji, ważne, że w innej atmosferze i z furtką rozwojową.

Jedynie żal zostawiać już zaprzyjaźnione twarze, ale w końcu życie zaskakuje, a my brniemy dalej… jak powiedziała Ruth-Anne w jednym odcinku Przystanku Alaska.

Nawet, gdy się z powodu własnych fobii nie skorzystało z biletu na The Police, życie bywa piękne ;)

przeziębienie

Wszystko ma swoje plusy i minusy.

Nawet przeziębienie. Za mało, by wziąć L4, a już zbyt upierdliwe, żeby dalej hulać i brykać po świecie.

Pociągający (albo smarkaty, wszystko zależy od punktu widzenia) Adoptowaniec leży w łóżku i nadrabia zaległości książkowe i filmowe.  Czeka aż przejdzie kaszel, trochę więcej śpi i choć inne leniuchowanie w łóżku mu się marzy, to na razie nie gardzi tym, co ma. I odświeża sobie Przystanek Alaska

Jedno jest głupie, jutro i tak musi przekichać swoje w pracy… w dodatku robiąc głupie roczne zestawienie, które będzie najlepszym ze sposobów czepiania się pracowników… jakikolwiek szef będzie miał humor, będzie mógł tymi danymi rzucać nam prosto w oczy.

Nienawiść do bezsensownej, mrówczej i monotonnej roboty.

Nie ma to jak samemu sobie bicz ukręcić. I innym też :/

Łekichuuuuuuuu!!

gwoździe

Blok na wieści… lawina złych już nuży.

Tych mniej lub bardziej prywatnych, tych bardziej lub mnie zaangażowanych.

Kolejne pożegnanie.

Chciałoby się napisać, że się rozumie… ale chęci, a rzeczywistość to insza inszość.

i choć ufo nie istnieje
to ostatni już odleciał
wciąż rozumek ma oparcie
jeszcze nikt go nie przeleciał
to już koniec tej melodii
dość już bzdur tych i dyrdymał

wciąż rozumek ma oparcie
jeszcze nikt go nie wydymał…

Akurat Ballada o księżycu

czyżby…?

ogłoszenia parafialne

Jeśliby ktoś słyszał o jakimś w miarę niedrogim mieszkaniu do wynajęcia w Krakowie z możliwością trzymania psa, to uprzejmie proszony jest o danie cynku.

Jak jeszcze jest z niego w miarę rozsądny dojazd do centrum, to tym bardziej :)

Z góry dziękuję,

Adoptowaniec

dorosłe życie sucks

Problemy dorosłych zawsze są abstrakcyjne dla dzieci. Gdy dzieci dorosną, nagle się okazuje, że ta abstrakcja wciąga, zasysa jak czarna dziura.

Adoptowaniec z Dott jednym głosem mówią, że dorosłość jest do d., im mniej newsów z życia, tym lepiej, bo coraz częściej to złe wiadomości.

Dziwnie się czeka na wyniki ważnych badań… gdy już się ma w głowie zarys wszystkich złych i najgorszych scenariuszy w głowie, czas uparcie zbyt wolno leci.

Za to sms, że jednak trafił się najłagodniejszy wariant wydarzeń cieszy jak mało co.

Ufff… wielkie uffff…

cztery sciany

oswajanie czterech ścian…

i braku planów…

smutno…

mimo wszystkich innych dobrych wieści…

i niesamowicie dziwnie… jak nigdy wcześniej..

z waglewskiego, fisza i emde:

któregoś dnia w ogóle się nie zjawię

nie zmieni się nic prawie

będzie ciszej

talent do plagiatów

oso.. osowiałe… oswajanie…

osowiałe oswajanie myśli… ciszy…

A w głowie Czarne kowboje… i płyta, prezent od ludzi z pracy…

Mam na prerii dom, mam dom, mam dom, tam przykucnę u drzwi i…,
Postaram się nie zmrużyć oka, gdy przyjadą do mnie moje myśli.
Rozkulbaczę konie, zaproszę je za próg, zapytam: jak droga?
Zapytam: należycie do mnie, czy do mojego we mnie wroga?

Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę własne.
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę…

I będę czekał spokojny, zły nie będę w ogóle,
Jeśli będą wśród was także te ochrypło-czarno-ponure.
Byleby gaz uiścić, będziemy sobie pichcić, będziemy sobie mieszkać.
Was, braciszkowie czarni, czule przytulę, przeganiać was chcę przestać.

(poprzez prerię pędzą… poprzez prerię pędzą… poprzez prerię pędzą)

Przemówicie do mnie, ja wysłucham, co macie do powiedzenia
Bo żeby sie obudzić, muszę poznać datę i miejsce waszego urodzenia.

Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę własne.
Będę czekał, nie zasnę, paluchy w drzwiach przytrzasnę…

Nie zasnę!
Nie zasnę!
Nie zasnę!
Nieeee!

Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(gnoje)

Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(trochę się ich boję)

Jadą, bracisz-konie moje, jadą czarne kowboje
Jadą, bracisz-konie moje, jadą…
(w pistoletach mają ołowiane-chu.jo.we nastroje)

Mam na prerii dom, dom, dom, tam przykucnę u drzwi i…,
Postaram się nie zmrużyć oka, gdy przyjadą do mnie moje myśli.
Rozkulbaczę konie, zaproszę je za próg, zapytam: jak droga?
Zapytam: należycie do mnie, czy do mojego we mnie wroga?

I będę pytał spokojny, zły ja nie będę w ogóle,
Jeśli będą wśród was także te ochrypło-czarne-ponure.
Byleby gaz uiścić, będziemy sobie pichcić, będziemy sobie mieszkać.
Was, braciszkowie czarni, czule przytulę, przeganiać was chcę przestać.

Przystanek Alaska

Alaska stanowi od dawna magnes dla marzycieli i nieudaczników, którym wydaje się, że nietknięte przez człowieka połacie pogranicza zapełnią pustkę w ich życiu. Busz jednak nie zna litości dla tęsknot i nadziei.

J. Krakauer Wszystko za życie. Warszawa 2008, s. 14.

Adoptowaniec w zeszły weekend widział film Wszystko za życie (ang. Into the wild). Film mu się spodobał do tego stopnia, że właśnie zaczął czytać książkę. Dostał ją wczoraj w prezencie, z czego jest niezmiernie rad :)

A teraz się zastanawia, gdzie kończy się bunt, a zaczyna głupota.. i kiedy przeocza się ten moment, w którym zatwardziały idealizm prowadzi już tylko do klęski..

dwa w jednym

Rozczarowania chodzą parami.

Adoptowaniec ma znowu deja vu.

Tylko tym razem z innej perspektywy blogowej i życiowej.

..lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel..?

Adoptowaniec ma jedną głupią cechę, szybko zmienia stan nastroju..

Dziś trochę go rozczarowała rzeczywistość.. i dalej w głowie ma kilka dylematów.

Jedno jest dobre, cokolwiek się stanie, pewnie nic nie traci.

Dylemat do rozstrzygnięcia:
lepszy znany wróg czy nieznany przyjaciel?

Ogólny eskapizm.

Dobrze, że już tylko 12 dni do wyjazdu.

prima a prilis?

Adoptowaniec ma wrażenie, że ciągle trwa jeden prima a prilis i nie wiadomo, co z tego, co do niego dociera to prawda, a co tylko wrednym żartem jest..

Czeka z niecierpliwością na zmiany i dla nich jest w stanie zaryzykować i wiele poświęcić.

A czekając, stara się nie denerwować rzeczami, na które nie ma wpływu i brać z życia to, co mu jest potrzebne do szczęścia.

pozytywNIE

Garść perspektyw

Niezależność
Radość życia
Brak obsesji
Dobry kontakt
Zdrowy dystans
garść perspektyw

Myslovitz Fikcja jest modna

Adoptowaniec musi się z tym przespać, przespać z nadzieją…

jutro się okaże, czy pojawiła się w jego życiu świeża garść perspektyw…

spotkania na dziko bywają zaskakująco miłe ;)

małe przyjemności

Strata czasu, która sprawia ci przyjemność, nie jest stratą

T.S. Eliot

Weekend można przespać, przeleżeć do góry brzuchem albo załadować tak, że jeździ się z miejsca na miejsce, a wszelkie obowiązki wykonuje w zastraszająco szybkim tempie.

Adoptowaniec jak na szpilkach siedzial w piątek w pracy i tylko czekał do 16, na upragnioną wolność od biurka ;) i wieczorne rodzinne spotkanie na szczycie ;)

zobaczył też dwie sarny na obrzeżach Stalinogrodu ciemną nocą. Dobrze, że w tym dziwnym miejscu nie doliczyły się samochodu Adoptowańca jako setnego.
Babcia Ksenia mówi, że zawsze wyskakują pod co setny przejeżdżający samochód, przesąd jakiś czy coś? :P za to babcia z myszką dostała tytuł krasomówcy wieczoru (wiem, wiem, wpiszę do księgi mądrości, tylko trochę cierpliwości, kochani).

W sobotę zaplanowana wizyta domowa u pewnej pary, która Adoptowańcowi zawsze przywraca wiarę w to, że miłość to może jednak faktycznie istnieje ;) A rozgadane to, w sumie nie dziwota, skoro ostatnie wspólne widzenie było we wrześniu.. I ani się Adoptowaniec nie obejrzał, a zrobiło się zdrowo po północy i trzeba było wsiąść do auta i odnaleźć się w tej paskudnej mgle ;)

A dziś.. a dziś pobudka o barbarzyńskiej porze i następne lekcje, tym razem z nowym, maturzystą, a potem rower, las, błoto, uśmiech na twarzy od ucha do ucha i pewnie jutro Adoptowaniec nie będzie w stanie mówić, będzie smarkaty i w ogóle czuł do bani, ale warto było :D

Babcia z myszką ma rację, dzieci albo są czyste, albo szczęśliwe, innej opcji nie ma. Z rowerkami pewnie jest jak z dziećmi :)

Pierwsze kilometry po lasach w tym roku na rowerze. Sezon 2008 otwarty!!! :D

dialog niepokorny

Adoptowaniec rozmawia z przyjaciółką o sytuacji na froncie pracowym

- Ale wiesz, cieszy mnie jedno, że już w biurze trzymamy sztamę i cokolwiek się dzieje, to się kryjemy. Teraz, gdy nie ma A. i wszystkie jej obowiązki spadły na mnie, to T. z pokorą przejął dużą moją część na siebie.
- A kto to jest Pokora?

powroty

powroty do starych przyzwyczajeń, do starych systemów.

szkoda, że nie da się wrócić do czasów, gdy nie było pracy tylko szkoła albo studia. Czasem Adoptowaniec za tym niesamowicie tęskni.

Bo teraz nie ma czasu, np. na to, by wpaść do babci na wydział posłuchać jak prowadzi zajęcia… albo tak po prostu, zwyczajnie powłóczyć się po pierwszej lepszej okolicy, co miał we krwi od zawsze.

codzienne 8 godzin przy biurku z papierami, kompem i rozdzwonionymi telefonami jest zupełnie innym światem..

po.. proza życia..

..a życie toczy się dalej, dopóki się nie skończy…

włóczykij

każdy powrót do domu ma takie samo zabarwienie..

ciekawe czy włóczęgostwo ma się we krwi.. że jak już ktoś tak ma, to już tak będzie zawsze i kiedyś Adoptowaniec domem będzie nazywał ten kawałek podłogi z łóżkiem, łazienką i kuchnią, gdzie będzie czasem jadł, czasem spał i doprowadzał się do stanu używalności, ale zawsze z naznaczeniem chwilowości, przelotowości…

A może kiedyś mu się znudzi i będzie domatorem?

Tydzień w przelocie, z rzeczami leżącymi w torbie w kącie. Kursując między różnymi miejscami.

Wszędzie na chwilę, wszędzie przelotem, żeby przypadkiem nie przedobrzyć… i w tym jednym, ostatnim jednak trochę za długo…

Wszędzie na moment, nigdzie na zawsze. Podróże w czasie i przestrzeni. Adoptowańca.

A sieć znów mówi, że świat jest mały.. historia lubi się powtarzać?

Neverhood

Cudna historia z jednej z ulubionych gier z dzieciństwa Adoptowańca.

Gra cudna, majstersztyk i w ogóle cudo techniki jak na tamte czasy. Aż się łezka w oku kręci na wspomnienie. Takie gry Adoptowaniec chętnie będzie podsuwał swoim dzieciom ;)

Erm…
Hello!
Me Willie.
Me Willie Trombone!
These disks tell a story. Story about good. Story about bad. (…)
If you watching this - you do good!
Willie happyyy!
You go and do more good!
And look out for bad.
Willie know: Bad is always where you forget to look.
Byeeeeeeee!

większość

większość nadziei i planów na lepsze nie wypaliło.. ale przynajmniej pogoda jest coraz bardziej sprzyjająca Adoptowańcowi i widzi już słońce, gdy wychodzi po 17 z biura.

pora ułożyć sobie zarys następnego dynamicznego planu i wycisnąć ze stanu obecnego maksimum dobrych rzeczy.

i pozbyć się tej wkurzającej chrypki

« Poprzednie wpisy